• Wpisów: 25
  • Średnio co: 68 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 00:12
  • Licznik odwiedzin: 2 638 / 1772 dni
 
ja150300
 
ja150300: Rozdzaiał 5
(oczami Perrie )
Odebrałam i usłyszałam głos starszego mężczyzny. po 40. :
-Czy rozmawiam z  panią Perrie Edwards ?
-Tak.
-Czy to prawda, że jest pani najlepsza przyjaciółką Jade ?
-Tak a o co chodzi ?
-Panna Jade jest u nas w szpitalu (podał adres ) Ktoś specjalnie potrącił ją samochodem. Leży w śpiączce. Nie wiemy kiedy i czy w ogóle się obudzi. Przykro nam - po tych słowach rozłączył się a ja szybkim ruchem zeszłam z Zayna i pobiegłam  do łazienki. Zaczęłam bez opamietania płakać. Jade.. Moja kochana Jade. Nie wiem co ja bez niej zrobię. Ona musi żyć. Dlaczego ? Dlaczego ona a nie ja ?  Nagle zaczął się ktoś dobijać do łazienki. Usłyszałam głos Monici wpuściłam ją i opowiedziałam wszystko. Wyszła dyskretnie z łazienki i poprosiła Nialla , aby zawiózł nas do szpitala. W tym czasie co ona rozmawiała z Niallem, do łazienki wszedł Zayn. Swoim delikatnych głosem zapytał mnie co się stało. Opowiedzialam mu wszystko a on mnie przytulił. Powiedział, abym nie płakała, że jest przy mnie. Pocałował mnie w czoło i głaskał po włosach.  W pewnym momencie  reszta ekipy przyszła do nas  i każdy mnie przytulił. Pojechaliśmy wszyscy do szpitala , a ja i Zayn weszliśmy na salę do Jade. Leżała tam w  białej szpitalnej koszuli. Była podpięta do całej masy użądzeń. Gdy spojrzałam na jej twarz zamarłam. Była cała posiniaczona , a całe jej ciało było blade. Głośno się rozpłakałam i wtuliłam w tors Zayna. Podeszłam do Jade i usiadłam na krześle obok szpitalnego łóżka. :
-Jade, Boże tak mi przykro. Gdyby nie to, że zadzwoniłam po ciebie siedziałabyś teraz u siebie w domu i sprawdzała twittera. Przepraszam. To wszystko moja wina. Jest mi tak przykro. Nigdy sobie tego nie wybacze. Jade proszę wybacz mi i wróć do mnie. Nie zostawiaj mnie. Ja nie chce bez ciebie żyć. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Prosze.. - powiedziałm to a po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Zayn podszedł do mnie i wyprowadził mnie z sali. Na korytarzu podeszliśmy do ekipy a Zayn powiedział do mnie :
-To nie jest twoja wina. Nic nie zawiniłaś, nie masz prawa siebie obwiniać rozumiesz ?
-To jest moja wina!! - wykrzyknełam i pobiegłam do szpitalnej toalety. Za mną pobiegła Monica i zaczęła uspokajać. Jest na prawdę sympatyczną dziewczyną. Wspiera mnie najmocniej ze wszystkich. Rozumie mnie jak nikt inny ponieważ sama kiedyś była w takiej sytuacji. Rozmawiałam z Monicą o tym jak się czuję .
*w tym samym czasie na korytarzu szpitalnym*
-Pan Zayn Malik ?
-Tak, a pan jest.. ?
-Paul Enderman. Psycholog. Przysłano mnie do panny Perrie , ponieważ widać po niej , że to dla niej wielki cios.
-Perrie da sobie z tym radę. Ma mnie i resztę naszych przyjaciół. Jeszcze nie ma kompletnej depresji.
-Powinieniem  z nią porozmawiać. Za bardzo panikuje.
-Nie jest wariatką. Dziękujemy za chęci ale nie skorzystamy. Do widzenia!!

(oczami Perrie)
Rozmowa z Monicą bardzo mi pomogła. Cieszę się że ją poznałam. Wyszłyśmy do wszystkich i razem pojechaliśmy do domu Zayna. Pooglądaliśmy wszystkie części Paranormal Activity a następnie każdy po kolei poszedł się myć. Ja poszłam po Zaynie. Gdy już załatwiłam wszystkie sprawy związane z toaletą poszłam do pokoju mulata. Zayn już leżał i tylko delikatnie się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech. Polożyłam się na brzechu łóżka, a on przysunął mnie do siebie. Przytuliłam się do jego gołego, ciepłego  ciała. Był w samych bokserkach, a ja w krótkich spodenkach i luźnej bluzce mulata. Spojrzałam mu głęboko w oczy i pocałowaliśmy się. Namiętny a zarazem delikatny, długi pocałunek. Nikt nigdy tak dobrze mnie nie całował. Wyszeptałam ciche dziękuję, po czym przytuliłam się do niego i zasnęłam.
(oczami Moniki )
Weszłam do pokoju, który przydzielił mi Zayn i polożyłam się do łóżka. Lezałam tak przeglądając internet w notebooku, gdy nagle ktoś wszedł do mnie do pokoju. Był to Niall. Uśmiechnął się i polożył obok mnie. Zabrał mi notebooka i zaczął delikatnie całować. Położyłam się a on był nade mną. Całował mnie w usta a potem po szyi. Ściągnął moją bluzkę i zaczął składac pocałunki na moim brzuchu.  Ja zaczęłam rozpinać jego koszulę, lecz Niall nadal nie przestawał mnie całować. w Końcu ściągnął moje spodenki. Niall przyszedł do mnie w samych bokserkach.  Włożył ręce pod moje plecy i rozpiął stanik. SPojrzał się na mnie i pocałował w czoło.  Zaczął delikatnie pieścić moje cutki az stwardniały. Następnie ściągnął moje majtki  i swoje bokserki , bez dalszych gier wstępnych wszedł we mnie całym sobą. Zaczęłam cicho jęczeć , ponieważ nie chciałam obudzić innych. Po 15 minutach opadlimy na łóżku zmęczeni. Okryliśmy się kołdrą i wtuleni w siebie odpłynęliśmy w krainę Morfeusza.
*następny dzień*
(oczami Nialla)
Obudziłem się szybciej od Moniki. Ubrałem się i zszedłem na dół. Przywitałem się ze wszystkimi, ale Lou wyglądał na mocno wkurzonego. Podszedł do mnie i z całej siły uderzył mnie pięścią w twarz. Nie wiedziałem o co mu chodzi. Nie odpuścił żucił się na mnie, ale chłopacy zareagowali i go ode mnie zabrali.
-O co ci chodzi ?
-Jestś idiotą!!
-Louis o co ci chodzi ?
-Jak mogłeś to zrobić ?
-Ale co?
-Nie udawaj niewinnego wsztstko wiem! Jak mogłeś...

Koniec rozdziału 5. C.D.N.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego