• Wpisów:25
  • Średnio co: 68 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 00:12
  • Licznik odwiedzin:2 639 / 1771 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Na pewno nikt nie bedzie czytal, ale postanowilam jednak pisac rozdzialy.
 

 
Bloog zostaje opuszczony. Nie bd juz rozdzialow.
  • awatar Mrs. Potatosowa: Ejj no ! ;// Czemu ?!
  • awatar Gość: muszą być rozdziały ja nie przeżyję jeśli się nie dowiem co się stało z Pezz i Zaynem, Monią i Niallem. Błagam nie opuszczaj mnie.!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hmm.. cos nikt nie komentuje. Jezeli pod tym postem bd 5 komentow bede dalej pisac jezeli nie to...
  • awatar Gość: pisz !!!! <3333
  • awatar Mrs. Potatosowa: piiisz ! ; *
  • awatar Gość: No please! Nie widzisz jak się staram?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Rozdzial 10 część 2

* oczami Moniki *
Stalam wtulona w Nialla i czekalam az Lou podejmnie decyzje. Balam sie. Jak rodzice sie dowiedza beda kazali mi zostawic Nialla, beda krzyczec, ze jestem nieodpowiedzialna, dziecinna i nie licze sie z konsekfencjami posiadania dziecka. My z Niallem tego nie chcielismy. Dlaczego akurat my? Mam nadzieje, ze wyszstko bedzie dobrze. Patrzylismy z Niallem wyczekujaco na Lou. Loui podniosl glowe i spojrzal mi sie gleboko w oczy, potem Niallowi.
-Kochacie sie? Chodzi o to czy bedziecie ze soba na zawsze. Dziecko to jest najodpowiedzialniejsza decyzja jaka podejmiecie. Albo aborcja - czego sie brzydze, albo oddajecie zaraz po urodzeniu do domu dziecka, albo bierzecie na siebie cala odpowiedzialnosc. Pamietajcie dziecko to nie zabawka. Nie mozecie zostawic go , gdy nie dacie sobie rady lub gdy wam sie znudzi. To zywa istota. Gdy juz podejmiecie decyzje powiedzcie mi. Przemyslcie to . Moni nie powiem rodzicom. Nie skrzywdze cie tak bardzo. Wiem ile Niall znaczy dla ciebie i ile ty dla Nialla. Nie moglbym was rozdzielic i patrzec jak cierpicie. Po prostu bym nie mogl.
- Louis dziekuje. Dobrze wiesz, ze kocham twoja siostre i zrobie dla niej wszystko - tak samo ja ty.
- jestes najlepszym bratem na swiecie. Dziekuje. Kocham Nialla, jest dla mnie najwazniejszy na swiecie. Nie umialabym bez niego zyc - powiedzialam to i przytulilam mojego brata a nastepnie Niall usiadl na kanapie obok lou, a ja na niego okrakiem.
-Zaraz, zaraz, czy to oznacza, ze bede ciocia? - zapytala Nathalie z usmiechem.
-Na to wyglada. I od razu odpowiadam. Tak Li, tak hazz , tak zayn bedziecie wujkami a ty Pezz ciocia, ale to wszystko zalezy od decyzji jaka podejmiemy z Niallem. Musimy do przemyslec. - spojrzalam blondaskowi gleboko w oczy a po moim policzku splynela lza. Wytarl ja delikatnie swoja dlonia i pocalowal mnie namietnie. Przyblizylam usta do jego ucha i wyszeptalam - nie moglabym zabic tego dziecka. Aborcja odpada. Nie oddam go nikomu. Wiem o nim od godziny, a kocham je calym sercem. Nie dam go nikomu skrzywdzic ani nikt mi go nie odbierze. Wiec bede je wychowywac. Niall kocham cie i zawsze bede. Zrozumiem jezeli ty nie chcesz tego dziecka wolisz sie bawic. Jestes mlody. Wiec jezeli chcesz mnie zostawic zrob to teraz. Nie bede wyludzac alimentow. Nie martw sie. - powiedzialam to i lzy zaczely splywac po moich policzkach. Kocham Nialla, ale dziecka nie oddam. Jest czescia mnie. Tak samo Niall. Chlopak wzial i podniosl moj podprodek tak, ze patrzylam mu prosto w oczy.
-O aborcji nie ma mowy. Nie mozna zabic dziecka. Oddac go nie oddam. Jest czescia ciebie i mnie. Bede je chronic na wszystkie sposoby. Nikt nam go nie zabierze. Monia, jak mozesz w ogole myslec, ze nie chce tego dziecka? I ze moglbym cie zostawic? Nie mow i nie mysl tak nigdy wiecej. Kocham cie, i ja lub jego. Nie opuszcze was i nie dam nikomu skrzywdzic. Oddam za was zycie. - mowiac to polozyl swoja reke na moim - jeszcze plaskim - brzuchu. Usmichnal sie i pocalowal mnie w czolo.
-Czyli podjeliscie juz decyzje ? - zapytal Lou.
-Tak. Wychowamy je. Razem - odpowiedzial mu moj kochany Irlandczyk.
-To kiedy slub? - zapytal Hazz.
- Harry czekaj! - powiedzalam - slubu zadnego nie bedzie.
-Nie teraz - powiedzial Niall.
- No to jak? - zapytalam - piwo i zamwiamy pizze?
- siostrzyczko ty piwa pic nie mozesz. Kawalek pizzy mozesz zjesc. Okej to ja ide zamawiac pizze.
- To nie fair! - powiedzialam robiac mine skzywdzonego bobaska,
- Lou ma racje - powiedzial Niall.
-I ty przeciwko mnie? - powiedzialam robiac tak zwanego focha.
-misiu - zamruczal mi do ucha Niall.
-Nie rob tak!
-czemu?
-Po wtedy zawsze wymiekam. Masz wtedy taki sexowny glos ze trudno ci sie oprzec. Daj mi sie chwile pofochac!
Wszyscy zaczeli sie smiac a ja udawalam focha. Nagle Niall przyblizyl swoje usta do mojego ucha i zaczal mruczec mi do ucha. Czulam wtedy ciarki na calym ciele. To bylo takie.. SEXOWNE
-juz cie nie gniewam koooccie.
-mrral
Wszyscy zaczeli sie smiac. Zadzwonil dzwonek do drzwi i Lou poszedl otworzyc.
-Pizza!!! - krzyknal przynoszac pudelka pizzy do salonu. Wzielismy z Niallem pizze wegetarianska i poszlismy do nas do pokoju. Zjedlismy pizze, byla pyszna.
-Niall?
-Tak?
-Moge cie o cos prosic?
-O wszystko.
-Bo wiesz...

I jest rozdzial 10 czesc 2. I jak? Przepraszam , ze taki krotki :c
 

 
Rozdział 10 część 1

* oczami Perrie *
-Jaką piosenkę zaśpiewacie ? - spytałam chłopców.
-yyy....
-Macie 4 dzni a nie wiecie co zaśpiewać ?
-Może coś MJ ?
-Eh....
-EJ słuchajcie napisałam piosenkę!!- krzyknęła Monika zbiegając ze schodów. Pech chciał, ze się wywróciła. Lou i Niall przerażeni podbiegli do niej. Ona zaczęła się śmiać .
-Nie panikujcie tak chłopcy. Nic mi się nie stało - chciała wstać ale znowu upadła.
-Czemu kochanie nie wstajesz ?
-Chyba sobie kostkę zwichnęłam.
-Jedziemy do szpitala.
-Najpierw piosenka
-Zaśpiewaj
-Nie.
-Proszę kochanie..
-EH.. No okej
(Tekst piosenki LWWY)
Wszyscy zaczęliśmy bić brawo. Ma piękny głos. Po wystąpieniu Moniki. Zawieźliśmy ją do szpitala i lekarz obwiązał jej stopę bandarzem. Kazał jej jak najmniej chodzić. Niall - jak to Niall - nie pozwolił jej iść nawet z samochodu do domu. Wszędzie ją nosił. Przyjechaliśmy do domu, a oni poszli na górę. ^^

* oczami Moniki *
-Niall musisz mnie wszędzie nosić ? - zapuytałam , gdy Niall kładł mnie na łóżko.
-Chcę, abyś szybko wyzdrowiała.
- Niall, kurde niedobrze mi - powiedziałam i szybko pobiegłam do łazienki zamykając za sobą drzwi. Bół, straszny ból kostki. Szybko podbiegłam do kibla i zaczęłam wymiotować. Podeszłam do kranu i obmyłam twarz. Niall stał w drzwiach i mnie obserwował. Umyłam zęby i podeszłam kulejąc do niego.
-Co się dzieje?
-Nie wiem. Może coś zjadłam.
Zeszliśmy - raczej zostałam zniesiona - na dól i usiedliśmy na kanapie. Oglądalismy jakis film. W pewnym momencie chciałam wstac , aby iść do toalety, ale zrobiło mi się strasznie słabo i znowu upadłam na kanape.
-Moni co sie stało ?
-Słabo mi - powiedziałam łapiąc się za głowę.
-Musimy iść jutro do lekarza.
-Eh no dobrze. Tylko jest jeden problem.
-jaki ?
-Bo ja musze do wc.
-Hahahah, chodź zaniosę cię.
-ehh...
Niall zaniósł mnie do łazienk. i zamknął drzwi.
-Emm... niall ? Możesz wyjść ?
-Nie.
- -,-
Załatwiłam swoją potrzebę i Niall zaniósł mnie na kanape.
-No kurwa, czuję się jak jakieś dziecko, ktore trzeba wszedzie nosic. to okropne -,-
-Twoja wina.
Poszliśmy z Niallem na górę. Tak poszliśmy. Gdy tylko się obudziliśmy zjedliśmy sniadanie i pojechaliśmy do lekarza. Pani poprosiła Nialla , aby poczekał na poczekalni. Tak zrobił.
-To co mi jest ? - zapytałam po wszystkich badaniach.mPani wstała i kazała mi sie położyć na łóżko. Zaczęła jeźdźić jakims urzadzeniem po moim brzuchu
- To. Mała istotka daje o sobie znaki.
-Nie, nie , nie , nie.. Lou mnie zabiję - powiedziałam siadają.
-Pani chłopak ?
-Mój brat. Jestem teraz pod jego opieką. Bo mam 16 lat.
-Jednorazowa przygoda z kolega brata ?
-Nie, nie. Z moim chłopakiem, ale to nie jest jakas przygoda. Kocham go.
-Rozumiem. Mam nadzieję, że pełnoletni i wesprze panią w tej chwili.
-Też mam taką nadzieję.
-Pani ciążę będę prowadzić ja. Proszę przychodzić w każdy piątek.
-Dobrze - powiedziałam i wyszłam załamana z gabinetu lekarki.
-I co ? Nic poważnego ? -zapytał mnie Niall.
-Spojrzałam mu w oczy i złapałam się za brzuch. Pojedyncze łzy spłynęły po moim policzku.
-Monika, co się dzieję?
-J sobie nie dam rady.
-Z czym ?
-Z dzieckiem.
Niall przytulił mnie i powiedział, że damy radę. Podkreślił słowo DAMY.Pojechaliśmy do domu i poprosiłam Lou na osobność. Powiedziałam mu o wszystkim. Był wkurzony na mnie i na Nialla.
-Monika!! Masz 16 lat!!
-Nie krzycz - mówiłam prze łzy - to nie było planowane. Zabezpieczyliśmy się.
-Wiesz co rodzice powiedzą ? -powiedział i pobiegł usiąść na kanapę do wszystkich.
-Nie mów im - wszyscy patrzyli sie ze zdziwioną miną.
-Muszę.
-Lou... Zakażą mi się spotykać z Niallem. Będą kazali zakończyć ten związek. Ja tego nie chcę za bardzo go kocham.
Powiedziałam to i przytuliłam się do Nialla. Co zrobi Lou to już jego decyzja...

Koniec cześci 1
 

 
Rozdzial 9

* oczami Moniki *

Siedzialam w pokoju cala zaplakana, gdy nagle wszedl Niall. Gdy zobaczyl, ze placze od razu do mnie podbiegl i chcial przytulic ale go odepchnelam;
-Kochanie, co sie stalo?
- Co razem z Lou kombinujecie?
- Kochanie o co ci chodzi?
- Wlasnie o tym mowie. Oklamujesz mniw i Lou tez. Mowiles, ze nigdy tego nie zrobisz. Klamales.
-Kochanie to nie tak.
-A jak?
- Kochanie.. - zaczal i mnie przytulil - nigdy bym cie nie oklamal.
-Dlaczego dzisiaj zniknales rano?
-Misiu, zniknalem bo szykuje dla ciebie niesspodzianke na dzisiejszy wieczor. Lou o tym wie, dlatego tez ci nic nie mowil. Jak moglas pomyslec ze mam kogos.
- przepraszam.
-kocham cie.
-ja ciebie bardziej. - powiedzialam i namietnie go pocalowalam. Szybko wyrwalam sie Niallowi i zbieglam na dol. Louis siedzial przygnebiony na kanapie. Zucilam sie na niego i dalam buziaka. Przeprosilam. Powiedzialam , ze go kocham. On od razu sie rozlromienil i wzial mnie na barana.
-hahahahah Louis postaw mnie hahah Niall ratuj!!
Niall podbiegl i ciagnal mnie z Lou. Wyglupialismy sie w trojke, do momentu az Lou powiedzial ze mam isc z nim do mojego i Nialla pokoju. Poslusznie poszlam zabratem. Louis powiedzial mi, ze...

* oczami Nathalie *

Gdy szlam ulicami Londynu zobaczylam jak Harry caluje sie z jakims kolesiem. Szybko ucieklam do domu. Pobieglam na gore i usiadlam na lozku. Nadal nie moglam zrozumiec. Dlaczego mowil mi ze mnie kocha a ma kogos. I to chlopaka. Fuuu... chodze z gejem. Musze zakonczyc ten zwiazek raz na zawsze. Brzydze sie nim. Spakowalam swoje rzeczy i wyprowadzilam sie do rodzicow. Poprosilam Perrie i zayna, aby powiedzieli o tym Lou. A dla Hazzy zostasilam list w pokoju.tak zerwalam z nim przez list.

*oczami Moniki

Louis powiedzial mi, abym ubrala sie w sukienke, poniewaz Niall ma dlamnie niespodzinke. Ubralam na siebie
A do teg delikatny makijarz. Wlosy rozpuscilam. Gdy bylam juz gotowa zeszlam na dol. Wszyscy zaczeli bic mi brawo gdy schodzilam po schodach. Zarumienilam sie. Niall mial na sobie garnitur. Zlapal mnie za reke i wsiadlismy do jego auta. Niall zawiozl mnie na mala plaze. Bylo cudownie. Plaza, zachod slonca, ja i on. Poszlismy blizej wody i zobaczylam , koc a na nim pelno jedzenia. Niall sie postaral. Przytulilam go i dalam calusa. Usiedlismy na kocu i nawzajem siebie karmilismy. Po posilku, spacerowalismy plaza. W pewnym momencie na piasku pojawily sie platki roz. Szlam droga z roz. Na jej koncu czekal na mnie czarny, kudlaty piesek. Mial przypieta karteczke. Przygarniesz mnie? Wzielam go na rece i przytulilam Nialla. Gdy wrocilismy juz do domu Lou wypytywal mnie o wszystko. Nic mi nie powiedzialam. Poszlam z Niallem ma gore, musialam z nim porozmawiac.

*oczami Hazzy*
Wrocilem do domu Zayna i poszedlem na gore. W pokoju nie bylo Nathalie byl tylko list dla mnie. Otworzylem go i zaczalem czytac:

Drogi Harry !

Widzialam jak calowales sie z jakims chlopakiem.
Bylo to obrzydliwe. Brzydze sie ciebie cala soba.
Nigdy wiecej cie nie dotkne. Wiec zrywam z tb przez list.
Ohajo pedale.
Nathalie :>

Zszedlem na dol, stanalem przed wszystkimi i powiedzialem :
-Jestem gejem. - spojrzeli sie na mnie i usmiechneli.
- hahhahaahahhaha xd spadaj pedale!!

* oczami Nathalie *
Obudzilam sie cal zaplakna.
-Kochanie co sie stalo? - zapytal troskliwie Hazz.
- Snilo mi sie ze mnie zdradziles, z chlopakiem, ze jstes gejem.
-Kochanie. - powiedzal i pocalowal mnie w usta. - spij spokojnie. Wiex to wszystko to byl sen spalam caly dzien. Jak tak mozna spac caly dzien.

Jest i 9 krotki przepaszam :c
Mam nadzieje ze si polapalicie.
Ale na wszelki whpadek powiem.
Wszystko dzialo sie na prawde tylko to co bylo oczami Nat i hazzy bylo snem nathalie. Jest 2:43. Ide spac dobranoc ;**
 

 
Rozdzial 8

* oczami Moniki*
Obudzilam sie wtulona w Nialla. Blondyn nie spal tylko sie na mnie patrzyl. Gdy zobaczyl , ze sie obudzilam pocalowal mnie w usta;
-Witaj ksiezniczko - powiedzial usmiechajac sie.
-Witaj kocie . Dlugo nie spisz?
-Jakias godzinke.
-co ty robiles przez te godzine?
- myslalem. O nas.. - pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy to to, ze nie chce juz ze mna byc, ale od razu o tym zapomnialam. Jestem pewna tego, ze mnie kocha.
- I co wymysliles?
- Monika - zaczal. Spojrzal mi prosto w oczy - znasz jakas pare ktora w wieku tym co my zostala razem na zawsze? Ja nie i wydaje mi sie, ze ty tez nie. Ale jestem pewny ze my tacy bedziemy. Bo nie wyobrazam sobie siebie z kim innym niz z toba. Z nikim innym byc nie chce. Ufam ci i nigdy nawet przez sekunde nie bylo inaczej. Nigdy cie nie zdradze. Nie chce tego. Wiem, ze by ciebie to zabolalo, a mnie boli wtedy gdy widze jak cierpisz. Zreszta nie jestem takim chlopakiem co wymienia dziewczyny jak rekawiczki. Jest mi glupio ze miedzy nami tak szybko doszlo do zblizenia plciowego. Nie dlatego, ze zaluje. Bo nie zaluje. To byla nacudowniejsza chwila w moim zyciu. Chodzi o to, ze ty mozesz tego zalowac. Tego nie chce. Bo jestes mloda i w pewnym sensie mozesz sie na mnie zawiesc ze przeze mnie w tak mlodym wieku stracilas dziewictwo. Tego nie chce. Kocham cie nie zapomnij o tym.
Wzielam gleboki oddech i zaczelam mowic;
-Niall. Nie znam takiej pary i tak jak ty jestem przekonana w 100 % ze my taka bedziemy. Rowniez ci ufam i nigdy nie skrzywdze. Kazdy bol zadawany tobie boli mnie 2 razy mocniej. Niall nie zaluje tego. Jestem szczesliwa ze to wlasnie z toba przezylam pierwszy raz. Zbliznie plciowe nie powinno sie odbywac z byle kim. Tym bardziej pierwszy raz. Nie chcialabym go przezyc z nikim innym. To byla nasza wspolna decyzja, mam swoj rozum i gdybym nie chciala powiedzialabym stanowcze NIE. Tez cie kocham, pamietaj o tym.- powiedzialam to i przytulilam sie o blondaska. Nagle uslyszalam dzwiek przychodzacego sms-a. Byl do Nialla. Podalam mu telefon. On szybko przeczytal sms i powiedzial, ze musi isc. Szybko sie ubral i wybiegl z pokoju jak opazony. Wstalam z lozka i leniwym krokiem ruszylam w strone lazienki. Wlosy rozpuscilam ,a na siebie wlozylam czerwone rurki i siwa bluzke z flaga Wielkiej Brytani, ktora nalezala do Nialla. Zeszlam na dol i przytulilam od tylu Louisa. On odwrocil sie i gdy zobaczyl, ze to ja mocno mnie przytulil.
-Louis?
-Tak?
-Jestes najlepszym bratem na ziemi. Dziekuje, ze sie o mnie tak martwisz i ze chcesz, bym zadnej decyzji jaka podjelam nie zalowala. Troszczysz sie o mnie. Za to ci dziekuje. Pamietaj , kocham cie.
-Ja ciebie tez. Zawsze bedziesz moja mala siostrzyczka. Tylko moja.
Wolnym krokiem poszlam do kuchni. Wyciagnelam z lodowki marchewke i zaczelam ja chrupac. Podeszlam do Louisa i zapytalam;
- Wiesz , gdzie Niall?
-Niee.
-Aha.
-Ej Monika zaczekaj, o co chodzi?
-O nic.
-No mow
-Bo nie wiem gdzie jest. Rozmawialismy o naszym zwiazku. Ze chcemy byc razem na zawsze. On powedzial, ze bardzo nie chce abym zalowala tego co zrobilam. Ja go zapewnilam ze nie zaluje ze ciesze sie ze pierwszy raz przezylam z nim. No i on wtedy dostal sms-a, przeczytal go i bez slowa wyjasninia wybiegl z pokoju. Powiedzial tylko, ze musi isc. Nie zebym myslala ze kogos ma bo tak nie jest. Ufam mu, ale chodzi o to, ze boje sie ze cos ukrywa , ze nie jest ze mna szczery. Dlaczego nie powiedzial gdzie idzie? Boje sie, ze moze ma jakies prolemy o ktorych nie chce mi powiedziec.
-Moni ty sie tak o niego nie boj. Hah.
-Ty wiesz , gdzie poszedl. Co robi.
-Niee.
-Louis widze po twoich oczach i sposobie mowienia. Powiedz mi.
-Nie moge
-Juz nawet wlasny brat nie jest ze mna szczery - powiedzialam i wkurzona wybieglam z salonu. Pobieglam do siebie do pokoju i z hukiem zamknelam drzwi.

*oczami Perrie*

Gdy sie obudzilam, zobaczylam, ze Zayn siedzi na laptopie i przeglada plotki na temat wystepu One Dirction. Spojrzalam na strone, ktora aktualnie mial otworzona, pisalo tam, ze zespol One Direction to 5 razy Justin Bieber i ze sa pedalami, a zwiazek Moniki i Nialla jest falszywy. Ma on ukryc fakt, ze Niall i jego koledzy za gejami.
-Nie czytaj tego. To same bajki.
- o Perrie, kiedy wstalas kochanie? Powiedzial i przywital mnie soczystym buziakiem.
-z jakies 5 minut temu. Kochanie wylacz to. Prosze. Dla mnie.
Zayn wylaczyl strone plotkarska i zalogowal sie na facebooka. Mial pelno wiadomosci. Bylo tam napsane, ze zespol jest cudowny, ze pieknie spiewaja i sa piekni.
-Widzisz? I ich masz sluchac. Moj ty gwiazdorku.
-Dziekuje.
- Za co?
-Za to, ze jestes. Kocham cie.
-Ja ciebie tez. Jestes moim Edwardem.
-A ty moja Bella.
Zasmialm sie i wyszlam z lozka. Poszlam do lazienki wziac prysznic. Gdy sie kompalam do lazienki wszedl Zayn.
-Sio zboczencu!
-Moge sie z toba wykapac?
-Nie!
-Dziekuje. - powiedzial i wszedl goly do kabiny. Jego cialo jest idealnie wyrzezbione. Moglby byc modelem. Stalismy tak blisko siebie, a woda sciekala po naszych golych cialach. Umylam siebie dokladnie, Zayn zrobil to samo po czym umyl mi plecy. Zaczal delikatnie calowac moja szyje a potem brzuch. Bylo mi przyjemnie.
-Hahahah Zayn!!
-No co ? - powiedzial prostujac sie.
-Nie tutaj!
-Haha a gdzie?
- w dupie - powiedzialam i wyszlam z kabiny. Zayn zabral moj recznik i zaczal wycierac moje plecy, pupe, nogi. Zaczelam sie smiac, ze jest zboczencem i ze sama sie wytre. Ale on sie uparl. Wytarl kazdy skrawek mojego ciala, a nastepnie owinal mnie recznikem. Z soba zrobil to samo. Rozczesalam wlosy i starannie umylam zeby. Nalozylam delikatny makijaz i zzucilam recznik. Ubralam swoje czerwone stringi i czerwony stanik z koronka. Nalozylam na siebie czarna bluzke mulata i biale rurki zayn mial na sobie niebieskie bokserki w kratke i biala bluzke. Zeszlismy na dol i zrobilismy sobie kanapki.

* oczami Nathalie*

Gdy sie obudzilam loczka juz nie bylo. Wstalam i poszlam ogarnac sie do lazienki. Zeszlam na dol i zjadlam waniliowy serek homogenizowany.Podeszlam do Lou i spytalam sie gdzie jest Monika. Powiedzial, ze jest u siebie i Nialla w pokoju, ale lepiej abym ja zostawila. Tak wiec zrobilam. Nigdzie nie bylo Harrego. Postanowilam sie przejsc. Gdy szlam ulicami Londynu zobaczylam....

I jest rozdzial numer 8 *__*
 

 
Chcecie moze fakty o mnie i zdjecie?
:-*
 

 
Rozdzial 7
(Oczami Nathalie)
W pewnym momencie Monika poszla otworzyc drzwi. Wszyscy byli w kuchni tylko ja siedzialam w salonie. Bylam szczesliwa ze szczescia Moniki, ze Niall odwzajemnia jej uczucie. Tak samo Zayn i Perrie. Codziennie wyobrazam sobie ze mowie Harremu co do niego czuje i jestesmy razem, szczesliwi. Ale boje sie mu to powiedziec. Boje sie, ze mnie wysmieje i skonczy sie nasza przyjazn. Tego bym nie chciala. Wyciagnelam telefon i wpisalam numer Hazzy w ,,odbiorca wiadomosci''a w ,,tresc wiadomoci '' wpisalam: Kocham cie. Nie jak przyjaciela. Kocham cie jak Niall Monike lub Zayn Perrie. Ale nie chce psuc naszej przyjazni. Ale musialam ci to powiedziec, po prostu a bardzo sie mecze z tlumieniem uczuc do ciebie. Po chwili dostalam odpowiedz: nie chce z toba byc. Jestes dla mnie tylko przyjaciolka. Przepraszam. '' moglam sie tego spodziewac, mimio to zabolalo. Pobieglam do lazienki, aby wytrzec lzy.

*oczami Moniki*
Nigdy bym sie nie spodziewala, ze zobacze w drzwiach Matta. Skad on wiedzial gdzie jestem i czego on chce? Szybkim ruchem chcialam zamknac drzwi, ale on przytrzmal je noga:
- Porozmawiajmy.
-Nia mamy o czym.
-Przepraszam. Wybacz mi. Badzmy znowu razem. Kocham cie.
-hahaha kochasz? Jak bys kochal to bys nie zdradzil mnie z moja przyjaciolka. Nie jedna a trzema. Sex, sex tylko o to ci chodzilo. Nigdy ci nie wybacze. Nienawidze cie. Byc znowu razem? Nie pograzaj sie , nigdynie bedziemy razem. Bo ja juz cie nie kocham. Kocham kogos innego.
-Kogo?
-Nie twoja sprawa. Wszystko? Wynos sie!
-Nie - podszedl do mnie i przywarl mnie do sciany i wyciagnal noz. Przylozyl mi ho do szyi i zaczal calowac. Nie moglam sie wyrwac. Balam sie.

*oczami Nialla*
Martwilem sie, ponewaz Monika dlugo nie wracala. Poszedlem w strone drzwi i zobaczylem jak caluje sie z Mattem. Nie odpychala go. Dopiero pozniej zobaczylem ten noz przy jej szyi. Po cichu podszedlem do mattaod tylu i szybkim ruchem pociagnalem go z soba do tylu. W ten sposobnic nie stalo sie Monice. Zaczelismy sie szarpac. Pare razy oberwalem nozem, ale nie odpuszcze mu. Nagle od tylu do Matta podbiegla Monika i rozbila mu na glowie butelke. Zemdlal, a ja szybko podbieglem do Moniki. Przytulilem ja mocno do siebie.
-Nic ci nie jest? Tak sie balem. Nie wiem co bym bez ciebie zrobil. Kocham cie.
- Nic , dzieki tobie. Dziekuje. Kocham cie.
Wszyscy juz byli w salonie. Lou szybko podbiegl do Moniki i ja przytulil. Martw sie o nia calym sercem. Tak samo jak ja. Zadzwonilismy na policje i wszystko im opowiedzielismy. Zamkneli Matta a my wrocilismy z komisariatu do domu. Wszyscy poszli sie myc. Gdy juz sie umylismy ja razem z Monika poszlismy do jednego pokoju. Zasnela wtulona we mnie.

(Oczami Perrie)
-Zayn?
-Tak? - powedzial kladac sie obok mnie.
-Nadal chcesz ze mna byc?
-przeciez dobrze ok tym wiesz. Kocham cie i zawsze bede.
-Bo ja. Jestem juz pewna, kocham cie.
Powiedzialam to a Zayn przylizyl sie do mnie i zlozyl na moich ustach namietny pocalunek. Przytulilam sie do niego i zasnelam.

* dzien przesluchania*

( oczami Nialla)
Poszlismy wszyscy na przesluchania. Razem z chlopakami weszlismy na scene i zaczelismy spiewac piosenke Moniki. Gdy skonczylismy spiewac. Wszyscy wstali i zaczeli bic brawo rownierz jury.
-Sami napisaliscie piosenke?
-Nie. Piosenke napisala moja dziewczyna. Monika.
- Dziewczyna ma talent. Monika zapraszamy na scene.
Monika powolnym niepewnym krokiem wyszla zza kulis. Podeszla do mnie i przytulila. Stalismy przytuleni do siebie.
-Moniko, masz wielki talent do pisania. Piosenka oddaje uczucia, chlopcy podszacz spiewania potrafia oddac te uczucia. Jestescie zgrana ekipa. Z takimi piosenkami One Direction ma wielka przyszlosc. Wszyscy jestesmy na tak.
Zaczelismy skakac i cieszyc sie jak dzieci. Ja podnioslem Monike do gory i zakrecilem ja w kolko. Pocalowalem ja i przytulilem. Gdy wrocilismy do domu zaczelismy swietowac. Ogladalismy horrory.

(Oczami Hazzy)
-Nathalie, sklamalem. Kocham cie wtedy nie bylem jeszcze tego pewny. Zostaniesz moja dziewczyna?
-Tak Harry! - wykrzyknela i wnbila sie w moje usta. Ciesze sie ze z nia jestem.
 

 
Rozdział 6
- Nie udawaj niewinnego wsztstko wiem! Jak mogłeś, przespać się z moją siostrą!!! Ona ma 16 lat. Ty gnojku!
-Louis, nie rozumiem cię. Ona nie jest dzieckiem, wiesz jaka jest odpowiedzialna, gdyby tego nie chciała powiedziałaby mi to. Lou sam z El robiłeś to w tym wieku. Więc o co chodzi ?
-Boję się o nią. Jest moją młodszą siostrzyczką. Nie chce, aby ktoś skrzywdził ją tak jak Matt, po prostu nie chcę , aby cierpiała lub nie żałowała, że zrobiła to w tym wieku.
-Nie martw się, nie skrzywdzę jej. Kocham ją, a moje uczuciie do niej jest prawdziwe. Nie pozwolę, aby ktoś ją skrzywdził. POstaram się, aby tego nie żałowała. Lou.. - powiedziałam i podszedłem do przyjaciela, któremu łza spłynęła po policzku, przytuliłem go.
-Po prostu się o nią boję.
-Nie bój się, zaopiekuję się nią.
*oczami Moniki*
Obudziłam się i zobaczyłam, że Nialla nie ma przy mnie. Zeszłam na dół i przywitałam się z Louisem uściskiem. Mój kochany brat. Potem podeszłąm do Nialla , a on czarująco się uśmiechnął:
-Witaj księżniczko.
-WItaj kocie - powiedzialam , a on mocno mnie przytulił.
-WIesz, że jesteś dla mnie wszystkim i nie chcę cię nigdy stracic ? Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię.
-Ja ciebie też Niall. Niall mogę mieć do ciebie proźbę ?
-Jasne, dla ciebie wszystko. O co chodzi ?
-O nic wielkiego. Po prostu bądź. I nigdy mnie nie zostaw. Bądź na zawszę.
-Obiecuję - powiedział to i namiętnie mnie pocałował. Uśmiechnęłam się i poszłam zjeść naleśniki , które leżały na stole. ZJadłam je i poprosiłam Lou, aby porozmawiał ze mną na osobności. Poszliśmy do pokoju w którym spałam :
-Lou, znam cię o co chodzi ? Czemu jesteś taki smutny ? Powiedz mi .
-Martwię się o ciebie.
-Dlaczego ?
-Wiem, że zrobiłaś to z Niallem. Zayn wszedł niechcący do was do pokoju. Pomylił się. Nie chcę abyś tego żałowała. Kochasz go ?
-Nie będę żałować. Kocham go bezgranicznie, ufam mu i chce być z nim na zawsze. wiem też że on mnie kocha. Lou, nie martw się. Przytuliłam swojego brata i zeszliśmy na dół. Gdy Zayn i Perrie już wstali ogłosiłam swój pomysł :
-Słuchajcie, za tydzien po raz kolejny będą kastingi do x-factor, może chłopcy byście spróbowali ? Śpiewacie cudownie.
-Świetny pomysł. Popieram - przytaknęła Pezz.
-No okej. Jako zespół. Jaka nazwa ?
-Zayn i chłopcy ?
- Jedzonka!!
-Marchewki!!
-Serduszka
-Może One Direction ?
-Świetny pomysł Hazz. Więc wszystko ustalone. A piosenka ? Najlepiej abyście sami coś napisali.
W tym momencie wszedł do kuchni Niall i zaczął śpiewać:

- Your hand fits in mine like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.


I know you've never loved the crinkles by your eyes, when you smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.


I won't let these little things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

You can't go to bed without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are the secrets that I keep
Though it makes no sense to me.


I know you've never loved the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.


I won't let these little things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.

Niall: You'll never love yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..


I've just let these little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.


I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you. And all your little things
Wszyscy zaczęli bić brawo :
- Niall, ale skąd ty... - zaczęłam, ale mi przerwał
-Znalazłem tę nutę w twoim notesie. Ta piosenka jest śliczna. Masz dar do pisania. Możemy ją zaśpiewać na kastinngu ?
-No nie wiem, jestem amatorką.
-Prosimy - zaczęli chłopcy.
-Zgoda.
-Dziękuję - powiedział m Niall i zakręcił mną dookoła.
Cały tydzień był jednym wielkim przygotowaniem do kastingów. W tym czssie ja i Perrie bardzo się zaprzyjaźniłyśmy, i codziennie chodziłyśmy do Jessie. Niestety nadal się nie obudziła. Ale byłam pewna że wszystko będzie dobrze. Z Niallem jest cudownie, cieszę się , że jesteśmy razem. Podszac próby, zadzwonił nagle dzownek do drzwi. Podeszłam i je otworzyłam. Nigdy się nie spodziewałam, że w drzwiach ujrzę....

Przepraszam, że taki krótki. Podoba sie ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdzaiał 5
(oczami Perrie )
Odebrałam i usłyszałam głos starszego mężczyzny. po 40. :
-Czy rozmawiam z panią Perrie Edwards ?
-Tak.
-Czy to prawda, że jest pani najlepsza przyjaciółką Jade ?
-Tak a o co chodzi ?
-Panna Jade jest u nas w szpitalu (podał adres ) Ktoś specjalnie potrącił ją samochodem. Leży w śpiączce. Nie wiemy kiedy i czy w ogóle się obudzi. Przykro nam - po tych słowach rozłączył się a ja szybkim ruchem zeszłam z Zayna i pobiegłam do łazienki. Zaczęłam bez opamietania płakać. Jade.. Moja kochana Jade. Nie wiem co ja bez niej zrobię. Ona musi żyć. Dlaczego ? Dlaczego ona a nie ja ? Nagle zaczął się ktoś dobijać do łazienki. Usłyszałam głos Monici wpuściłam ją i opowiedziałam wszystko. Wyszła dyskretnie z łazienki i poprosiła Nialla , aby zawiózł nas do szpitala. W tym czasie co ona rozmawiała z Niallem, do łazienki wszedł Zayn. Swoim delikatnych głosem zapytał mnie co się stało. Opowiedzialam mu wszystko a on mnie przytulił. Powiedział, abym nie płakała, że jest przy mnie. Pocałował mnie w czoło i głaskał po włosach. W pewnym momencie reszta ekipy przyszła do nas i każdy mnie przytulił. Pojechaliśmy wszyscy do szpitala , a ja i Zayn weszliśmy na salę do Jade. Leżała tam w białej szpitalnej koszuli. Była podpięta do całej masy użądzeń. Gdy spojrzałam na jej twarz zamarłam. Była cała posiniaczona , a całe jej ciało było blade. Głośno się rozpłakałam i wtuliłam w tors Zayna. Podeszłam do Jade i usiadłam na krześle obok szpitalnego łóżka. :
-Jade, Boże tak mi przykro. Gdyby nie to, że zadzwoniłam po ciebie siedziałabyś teraz u siebie w domu i sprawdzała twittera. Przepraszam. To wszystko moja wina. Jest mi tak przykro. Nigdy sobie tego nie wybacze. Jade proszę wybacz mi i wróć do mnie. Nie zostawiaj mnie. Ja nie chce bez ciebie żyć. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Prosze.. - powiedziałm to a po moich policzkach zaczęły spływać pojedyncze łzy. Zayn podszedł do mnie i wyprowadził mnie z sali. Na korytarzu podeszliśmy do ekipy a Zayn powiedział do mnie :
-To nie jest twoja wina. Nic nie zawiniłaś, nie masz prawa siebie obwiniać rozumiesz ?
-To jest moja wina!! - wykrzyknełam i pobiegłam do szpitalnej toalety. Za mną pobiegła Monica i zaczęła uspokajać. Jest na prawdę sympatyczną dziewczyną. Wspiera mnie najmocniej ze wszystkich. Rozumie mnie jak nikt inny ponieważ sama kiedyś była w takiej sytuacji. Rozmawiałam z Monicą o tym jak się czuję .
*w tym samym czasie na korytarzu szpitalnym*
-Pan Zayn Malik ?
-Tak, a pan jest.. ?
-Paul Enderman. Psycholog. Przysłano mnie do panny Perrie , ponieważ widać po niej , że to dla niej wielki cios.
-Perrie da sobie z tym radę. Ma mnie i resztę naszych przyjaciół. Jeszcze nie ma kompletnej depresji.
-Powinieniem z nią porozmawiać. Za bardzo panikuje.
-Nie jest wariatką. Dziękujemy za chęci ale nie skorzystamy. Do widzenia!!

(oczami Perrie)
Rozmowa z Monicą bardzo mi pomogła. Cieszę się że ją poznałam. Wyszłyśmy do wszystkich i razem pojechaliśmy do domu Zayna. Pooglądaliśmy wszystkie części Paranormal Activity a następnie każdy po kolei poszedł się myć. Ja poszłam po Zaynie. Gdy już załatwiłam wszystkie sprawy związane z toaletą poszłam do pokoju mulata. Zayn już leżał i tylko delikatnie się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech. Polożyłam się na brzechu łóżka, a on przysunął mnie do siebie. Przytuliłam się do jego gołego, ciepłego ciała. Był w samych bokserkach, a ja w krótkich spodenkach i luźnej bluzce mulata. Spojrzałam mu głęboko w oczy i pocałowaliśmy się. Namiętny a zarazem delikatny, długi pocałunek. Nikt nigdy tak dobrze mnie nie całował. Wyszeptałam ciche dziękuję, po czym przytuliłam się do niego i zasnęłam.
(oczami Moniki )
Weszłam do pokoju, który przydzielił mi Zayn i polożyłam się do łóżka. Lezałam tak przeglądając internet w notebooku, gdy nagle ktoś wszedł do mnie do pokoju. Był to Niall. Uśmiechnął się i polożył obok mnie. Zabrał mi notebooka i zaczął delikatnie całować. Położyłam się a on był nade mną. Całował mnie w usta a potem po szyi. Ściągnął moją bluzkę i zaczął składac pocałunki na moim brzuchu. Ja zaczęłam rozpinać jego koszulę, lecz Niall nadal nie przestawał mnie całować. w Końcu ściągnął moje spodenki. Niall przyszedł do mnie w samych bokserkach. Włożył ręce pod moje plecy i rozpiął stanik. SPojrzał się na mnie i pocałował w czoło. Zaczął delikatnie pieścić moje cutki az stwardniały. Następnie ściągnął moje majtki i swoje bokserki , bez dalszych gier wstępnych wszedł we mnie całym sobą. Zaczęłam cicho jęczeć , ponieważ nie chciałam obudzić innych. Po 15 minutach opadlimy na łóżku zmęczeni. Okryliśmy się kołdrą i wtuleni w siebie odpłynęliśmy w krainę Morfeusza.
*następny dzień*
(oczami Nialla)
Obudziłem się szybciej od Moniki. Ubrałem się i zszedłem na dół. Przywitałem się ze wszystkimi, ale Lou wyglądał na mocno wkurzonego. Podszedł do mnie i z całej siły uderzył mnie pięścią w twarz. Nie wiedziałem o co mu chodzi. Nie odpuścił żucił się na mnie, ale chłopacy zareagowali i go ode mnie zabrali.
-O co ci chodzi ?
-Jestś idiotą!!
-Louis o co ci chodzi ?
-Jak mogłeś to zrobić ?
-Ale co?
-Nie udawaj niewinnego wsztstko wiem! Jak mogłeś...

Koniec rozdziału 5. C.D.N.
  • awatar Gość: Dasz radę jeszcze dzisiaj napisać kolejny rozdział ? <3
  • awatar σł ησł: Ja chcę szybko kolejny rozdział !! :) Wspaniały xdde
  • awatar Mrs. Potatosowa: Dalej, dalej, daaalej ! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chcecie nastepny rozdział ? ;*
 

 
Rozdzial 4
(Oczami Perrie)
Nagle stalo sie cos czego nigdy bym sie nie spodziewala. Zayn delikatnie mnie od siebie odsunal. Ledwo zaczelismy sie calowac a on mnie delikatnie odepchnal. Nie wiedzialm o co mu chodzi. Podejmowal cztery proby pocalunku ze mna, a gdy juz JA SAMA zaczelam go calowac, odepchnal mnie. O co mu chodzi?
-Perrie nie chce tego. Bardzo chce z toba byc, bo cie kocham. Ale sama powiedzialas, ze pocalunek laczy ludzi. Rowniez powiedzialas, ze nie jestes pewna swoich uczuc do mnie, dlatego nie chce abys potem tego zalowala. Szczerze mowiac, nigdy bym tego nie zrobil, poniewaz zalezy mi na pocalunku z toba, ale bardziej zalezy mi a twoim szczesciu. - mowil to z taka troska w glosie, ze mialam ochote go pocalowac, ale tylko dalam mu buziaka w policzek i sie do niego przytulilam. Czulam sie przy nim bezpieczna. Spojrzalam mu gleboko w oczy a on powiedzial
- Opowiesz mi?
-Ale co?
-Te historie o ktorej rozmawialismy na ulicu.
- Wiec to bylo pol roku temu. Mialam chlopaka Josha. Wszystko bylo wspaniale. Dawal mi kwiaty, czekoladki spotykalismy sie czesto, a w naszym zwiazku bylo duzo czulosci. Lecz nadszedl czas gdzie zaczal mnie ignorowac. Nie odbieral telefonow, nie odpisywal na sms-y, nie spotykalismy sie. To mnie zabolalo. Wtedy postanowilam pojsc do niego. Mialam klucze do jego mieszkania. Wiec weszlam cicho i poszlam do sypialni. Zobaczylam go jak bzykal sie z moja mama. Rozumiesz? Z moja mama. Po tym wydarzeniu moj tata sie z nia rozwiodl, a ta kobieta co teraz z nami mieszka to moja macocha. Wtedy kompletnie stracilam zaufanie do lidzi a zwlaszcza mezczyzn. Zerwalam pryjaznie z kazdym chlopakiem. Jestes jedynym ktorem zaufalam. Ufamc bezgranicznie. Teraz jeszcze jak moja mococha mnie tak potraktowala pomogles mi. Jestes przy mnie. Za to ci dziekuje. Pocalunku z toba nie bede zalowac. Wiem ze nie potraktujesz mnie tak jak Josh. Jestes kochanym, czulym chlopakiem.
-Czyli mozemy sprobowac byc razem?
- Nie wiem Zayn, nie wiem. Musze pomyslec.
-Rozumiem. Kocham cie, nie zapominaj - powiedzial to i pocalowal mnie w policzek.- Perrie?
-Slucham?
-Bo tak pomyslalem, ze moze chcesz poznac moich kumpli? Zaprosimy Jade. Przyjda siostry jedneo z moich kumpli - Monica i Nathalie. Sa slodkie na pewno je polubisz.
-Z mila checia. Tylko jak przyjda to moze niech spia?
-Nie mialabys nic przeciwko?
-Nie.
-Tylko wiesz ich jest 4 dok tego Moni, Nat to 6. I jade, a wiec 7. Tak wiec dwie osoby musza spac razem.
- Hahahah. Wiem do czego zmierzasz. Mozemy spac razem.
Zayn zadzwonil po kumpli a ja po Jade. Po 10 minutach byli znajomi Zayna. Weszli do srodka i wszyscy zajeli miejsca.
-Jestem Harry - powiedzial chlopak o kocich zielonych oczach i burza lokow na glowie. Przywitalam siez nim przyjacielskim usciskiem.
-Moje imie to....
- Louis. Lou nazywasz sie Louis. - przypomnial mu Zayn, na cok wszyscy wybuchnelismy smiechem.
-Lou. - powiedzial chlopak o brazowych wlosach i niebieskich oczach.
-Milo mi - powiedzialam a Lou dal mi calusa w policzek.
-Jestem zazdrosny - powiedzial Zayn udajac zdolowanego.
-Jestescie razem ? - zapytali Hazz i Lou razem. Pokrecilam przeczaco glowo i spojrzalam na zayna. Obdarowal mnie usmiechem.
-Nialler - powiedzial jedyny blondyn w towarzystwie - z chlopakow.
Mial niebieskie oczy i czarujacy usmiech. Nadstawil policzek, czekajac az dam mu buziaka. Zamiast ode mnie dostal buzi od Zayna. Hahaha.
-Liam - przedstawil sie ostatni chlopak. Mial brazowe oczy i fryzurke na biebera. Byl najspokojniejszy z calej piatki.
-wariaci - powiedziala wysoka dziewczyna o zielonych oczach i brazowych wlosach. Grzywke miala skierowana w lewa strone. - Monica - powiedziala i przytulila mnie. Wydawala sie sympatyczna i otwarta osoba. Identyczna jak Alice ze zmierzchu. Od pewnego czasu Nial nie mogl oderac od niej wzroku. Zakochal sie. Ona to Alice a on to Jasper ( nie jestem pewna czy to z nim byla alice), moze ja kiedys bede Bella a Zayn moim Edwardem?
- Nathalie - przywitala sie usciskiem dloni druga siostra Lou. Siedzielismy wszyscy i smialismy se juz godzine. Postanowilismy zagrac w butelke.
Niall kreci wypadlo na Monice.
-Pytanie czy zadanie?
-Hmmm... Pytanie.
-Jakiego chlopaka kochasz? Tak jak kiedys Mata.
-Ciebie - powiedziala cicho dziewczyna , na co blondynek wstal i podszedl do niej.
-Nawet nie wiesz jak bardz sie ciesze z tej odpowedzi - powiedzial. Usiadl obok niej i objal ja ramieniem.
-Opiekuj sie nia - powiedzial Lou.
-Mozesz byc o to spokojny.
Monica kreci , wypadlo na mnie
-Pytanie czy zadanie?
-Zadanie.
-Podejdz do wybranego chlopaka i go namietnie pocaluj.
Wybor byl latwy. Podeszlam dok siedzacego ma przeciwko mnie Zayna. Chlopak lezal na podlodze i czekal az wypadnie na niego. Usiadlam okrakiem na jego kroczu i wbilam sie w jego usta. Jak Bella w edwarda. Pocalunek byl namietny, pelen sexu. Niestety zadzwonila moja komorka. Wyswietlil mi sie numer szpitala w ktorym lezalam ze zlamama noga. Odebralam i.....

Huhuhu jest. Rozdzial xd podba sie?
 

 
Rozdzial 3
(Oczami Perrie)
Obudzilam sie i zobaczylam pokoj w kolorze granatowym. Szybko probowalam przypomniec sobie gdzie jestem. Hm.. bylam u Zayna, ogladalismy horrory, i zasnelam. Czyli to musi byc dom Zayna. Ale ja zasnelam na kanapie. Gdzie jestem? Gdzie Zayn? Przejzalam sie w lusterku , aby jak juz napotkam sie na zayna go nie wystraszyc. Jest okej. Otworzylam drzwi i skierowalam sie na schody. Zeszlam na dol i zobaczylam, ze telewizor jest wlaczony. Wzielam pilota i wylaczylam go.gdy bylam obok kanapy zobaczylam ze spi na niej Zayn. Wygladal tak slodko. Byl w samych bokserkach i mial lekko zakryte nogi kocem. Podeszlam do niego i przykrylam go . Dalam mu delikatnego buziaka w policzek. Moglam sobie na to pozwolic, poniewaz spal. Poszlam do kuchni, aby zrobic sniadanie. Wyciagnelam patelnie i wszystkie potrzebne skladniki do zrobienia nalesnikow. Gdy juz zrobilam sniadanie polozylam wszystko na stole. Postanowilam umyc naczynia. Gdy stalam przodem to zlewu wycierajac rece, ktos - a dokladnie Zayn bo kto inny- zlapal mnie w tali i delikatnie obrocil w swoja strone. Nasze twarze dzielily milimetry. Gdy juz nasze usta mialy sie zlaczyc w pocalunku, odepchnelam go lekko od siebie. Lecz nadal nasze twarze byly blisko siebie. Stalismy tak patrzac sobie gleboko w oczy. Jego brazowe oczy sa taaaak hipnotyzujace, ze nie moglam oderwac od nich wzroku. Zayn tylko zadziornie sie usmiechnal i przyblizyl sie do mnie. Kolejna proba pocalunku. Znowu mu nie wyszla. Przytulilam go do siebie , a on w tym czasie podniosl mnie i posadzil na blacie. Po raz kolejny chcial mnie pocalowac lecz tym razem odepchnelam go mocniej pokazujac w ten sposob, ze mowie stanowcze ,NIE''. Mial zmieszana mine. Nie wiedzial co sie dzieje, ja tylko sie usmiechnelam i oznajmilam ze snadanie gotowe:
- Czemu nie dasz sie pocalowac? - zapytal Zayn siadajac do stolu.
- Bo ja stoje na przyjazni.
-Ale tam na kanapie, sama dalas mi buziaka.
- ty nie spales?
-nie.
-ymm... ale to byl buziak w policzek.
-Perrie, nie widzisz jak na ciebie patrze? Gdy jestesmy w trojke - ja, ty i Jade - czuje sie wyluzowany, ale gdy zostajemy sami nie jestem soba. Perrie ja sie w tb chyba zakochalem... - powiedzial to i podszedl do mnie. Nachylil sie aby mnie pocalowac, lecz sposcilam glowe. - Perrie, powiedz, ze mnie nie kochasz, ze moge sobie pomazyc ze bedziemy razem. Powiedz to, a nie bede wiecej probowac cie pocalowac.
-Nie powiem tego.
-Dlaczego ? - zapytal siadajac na swoje miejsce przy stole.
-Bo w tym momencie nie jestem pewna swoich uczuc. Dopiero cie poznalam, ale przyznam czuje cos do ciebie. Ale nie moge dokladnie okreslic co, potrzebuje czasu. Nie powiem ze razem nie bedziemy, bo nie znam przyszlosci. Ale wiem tyle, ze szybko z kims nie bede. Po prostu po tych doswiadczeniach jakie mialam trudno ufam w tym momencie. Za bardzo sie zawiodlam na ludziach. Zayn na prawde minie troche czasu za nim powiem ci co czuje. Zapewne bedziesz mial juz dziewczyne i o uczuciu do mnie zapomnisz. Jak na razie, nie chce tracic cie jako pzyjaciela. Nie chce..
-Nie stracisz. Poczekam, rozumiem cie. Bede czekal tak dlugo ile chcesz.
Zjedlismy sniadanie i Zayn odprowadzil mnie do domu. Przed moim domem stanal i zapytal:
- A czy kiedys mnie pocalujesz?
- Sprobuj.
Zayn przyblizyl sie do mnie i lekko musnal moje usta. Nie mialam nic przeciwko. Ale gdy juz chcial zaczac tak zwanego ''slodkiego buziaka'' odepchnelam go.
-Czyli musnac twoje usta moge, lecz pocalowac nadal nie?
-Zayn musniecie nie wiaze ludzi tak bardzo jak pocalunek. Dlugi i namietny. Dlatego na to moge sie zgodzic.
-Dlaczego tak trudno cie pocalowac?
- To dluga historia.
-Opowiedz mi.
- Nie tutaj. Wejdz ze mna do srodka.
Weszlismy do domu i milego przywitani nie bylo. Powiedzialam Zaynowi, aby poszedl na gore, na moich drzwiach bedzie napis Perrie. Gdy Zayn poszedl podeszla do mnie moja mama:
- Gdzie ty bylas?! Martwilismy sie!!
-Spalam u przyjaciela.
-Ledwo go poznalas a juz z nim spalas!! Puszczalska dziwka!! Takiej corki nie chce miec! Jestes szmata, nikim wiecej. - po tych slowach automatycznie lzy splywaly po moich policzkach. Szybko wbieglam nagore , zamknelam drzwi na klucz. Gdy Zayn zobaczyl jaka jestem roztrzesiona, podszedl do mnie i z calej sily mnie przytulil. Wzial mnie na reca i usiadl na moim lozku kladac mnie na swoich kolanach. Wtulilam sie w niego i zaczelam mocniej plakac. Zayn mnie uspokajal lecz do mnie nadal nie docieralo to ze moja wlasna mama nazwala mnie puszczalska dziwnka. Szybko wstalam i wyciagnelam walizki z szafy. Szybko zaczelam pakowac wszystkie swoje rzeczy:
- Perrie co ty robisz?
- Nie wytrzymam tu dluzej. Wyprowadzam sie,
-Gdzie
- Nie wiem. Do jade. Nie wiem.
- Ze mna mozesz mieszkac - powiedzial to pomagajac mi sie pakowac. Mama i tata dobijali sie do moich drzwi. Gdy sie spakowalam zwinelam przescieradlo i wyszlam na balkon. Przywiazalam je do barierki. Do ziemi mialam blisko tak wiec jest ok. Zzucilam walizki i zjechalam na przescieradle. W moje slady poszedl Zayn. Wzielam jedna walizke a Zayn druga:
-Zayn, bede problemem.
- Nie bedziesz.
Gdy dotarlismy do jego domu Zayn zaniosl moje walizki do swojego pokoju. Usiedlismy na kanapie i opowiedzialam mu wszystko. Zayn powiedzial zebym nie plakala ze bd ok. Wtedy poczulam, ze moge mu ufac. Spojrzalam na niego i wstalam z kanapy. Usiadlam na niego okrakiem i spojrzalam mu gleboko w oczy. Przyblizylam swoja twarz do niego i zaczelismy sie delikatnie lecz namietnie calowac. Czulam sie jak w siodmym niebie. Nagle stalo sie cos czego nigdy bym sie nie spodziewala......

I jest rozdzial 3. Podoba sie ? :>
  • awatar raandall: Dobry wpis ♥ Zapraszam ;) + Jesli ci sie spodoba dodaj do obserwowanych bądź znajomych .;*
  • awatar σł ησł: Wspaniały !! Jezu nie mogę się doczekać coś się dalej stanie, bo oczywiście musiałaś przerwać :D
  • awatar Mrs. Potatosowa: Zarąbisty pisz dalej <3 :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem directioners. Hejtuj mnie ile chcesz. Prywatnie bądź publicznie, lecz ja nigdy nie zostawie moich 5 wariatów kocham ich . I zawsze będę. Bo są dla mnie jak rodzina. Directionerki to siostry. Kocham każdą directionerkę. Siostry jesteście cudowne kocham was ;****
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dla Wroniki Kotuly
Hazz
Szłaś ulicami Londynu rozglądając się za swoim psem. Zerwał ci się ze smyczy i pobiegł w pogoni za kotem. Psa dostałaś kilka lat temu na swoje urodziny od mamy. % miesięcy później ona zmarła. Była to jedyna pamiątka po niej. Mieszkałaś teraz ze swoją ciotką. El. Gdy biegłaś tak w kierunku drzewa na które szczekał twój pies zderzyłaś się z chłopakiem który szedł ze wbitym wzrokiem w ziemię.
t : Jak ty chodzisz ?
ch : Przepraszam nie zauważyłem cię. Przykro mi. Gdzie się tak śpieszysz?
t: po mojego psa. No okej nic się nie stało.
ch: Może gdy już złapiemy twojego psa , dasz sie zaprosic na kawe?
t: Jasne
Oboje pobiegliście w stronę Toma. Złapaliście go , zaprowadziliście do domu a nastepnie poszliscie na kawe. Bardzo dobrze wam sie razem rozmwaiało. Po tym spotkaniu było ich jeszcze kilka, potem randki i tak zaczęła się wasza przygoda. Po kilku latach Hazz oświadczył ci się. A w drodzę jest wasza córeczka Darcy .
 

ja150300
 
horaanowa
 
Hej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

ja150300
 
mrspotatoxdd
 
Kocham cię ;**
  • awatar Gość: weź mi nie odbieraj chłopaka ! :D
  • awatar ja150300: Kto ?
  • awatar Gość: hej ile masy lat
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdzial 2
(Oczami Jade)
Gdy wrocilam do domu - jak to mialam w zwyczaju - sprawdzilam twittera, facebooka i aska. Nie bylo nic ciekawego wiec postanowilam isc sie umyc. Po poltorej godziny bylam gotowa do snu. Polozylam sie do lozka i udalam sie w kraine Morfeusza.
Obudzilam sie o godzinie 12. W domu panowal chaos, wiec nikt nie zauwazyl ze wstalam. Jak zawsze. Rodzice szykowali sie do pracy a siostra panikowala bo byla jeszcze zamulona i nieogarnieta o za 1,5 h mial przyjsc Josh - jej chlopak. Wzielam noteboka z nocnej szafki i polozylam sobie na kolana. Weszlam na facebooka i zobaczylam ze w Londynie - dokladnie dwie ulice dalej od Perrie dokmu - beda kastingi do X- factor. Pelno osob sie zglaszalo. Moze uda mi sie namowic Pezz i zayna, abysmy poszli poogladac jak spiewaja. Moze byc niezly ubaw. Ale o ty porozmawiam z Pezz, gdy sie juz spotkamy. Wstalm leniwie z lozka i - nieogarnieta na maxa - poszlam na dol do kuchnij sie czegos napic. Nagle zadzwonil dzwonek dok drzwi. Nikt nie mial zamiaru otwozyc wiec ja z taka szopa na glowie musialam pokazac sie swiatu. Podeszlam i otworzylam drzwi. Stal w nich Josh.
- Jade! Kochana! Piekna jak zawsze.
- haha, wiem. Inaczej byc nie moze - odpowedzialam po czym przywitalismy sie przyjacielskim calusem w polik.- usiadz sobie na kanapie w salonie. Jessie sie jeszcze ogarnia zaraz do ciebie przyjdzie. - powedzialam i wskazalam chlopakowi kanape w salonie , a nastepnie udalam sie nagore do swojego pokoju. Podeszlam do szafy i ja otworzylam. Dzisiaj postanowilam ubrac sie lekko i na luzie, poniewaz dzisiaj o dziwo jest bardzo goraco - co w Londynie sie nie zdaza. Poszlam do lazieki i nalozylam delikatny makijaz. Wszlam pod prysznic, aby sie zrelaksoac Ubralam na siebie krotkie jeansowe spodenki i biala bluzke na ramiaczkach. Wlosy spielam w kok i w ten sposob zakonczyla poranna toalete. Do kieszeni wlozylam telefon i zbieglam na dol. Wsunelam na nogi swoje czerwone concersy po czym krzyknelam ; Wychode! W t sposob oznajmilam domownikom ze szybko nie wroce. Po 20 minutach doszlam do domu Pezz. Otworzylam drzw po czym zarzucilam ,,Dzień Dobry'' w strone rodzicow przyjaciolki. Szybkim krokiem udalam sie do jej pokoju. Zastalam ja przy lustrze , robila ostatnie poprawki w fryzurze. Miala na sobie czarna bluzke na ramiaczkach i biale obcisle spodenki podkreslajace jej szczupla figure. Wlosy rowniez spiela w kok. Gdy juz zakonczyla ostatnie poprawki wsunela telefon do tylniej kieszeni spodenkow i przytulila mnie na przywitanie. Zeszlysmy na dol i poszlysmy na miasto. Kierowalam Perrie w strone domu Zayna. Gdy juz bylysmy pod jego domem, zapukalam do drzwi. Otworzyl nam Zayn. Oswiadczylam mu, se w tym o to momencie porywamy go na miasto. Zayn ubral buty i rzywital sie z nami calusem w policzek. Skierowalam ich na ulice na ktorej odbywaja sie kastingi do X-factor. Weszlismy do sroda i zajelismy miejsca na widowni. Bylo pelno osob ktore nie mialy taletu, i kilka ktore na prawde byly wspaniale. Po zakonczeniu kastingow wyszlismy z pomieszczeniw w ktorym sie one odbywaly. Gdy bylismy juz na zewnatrz zadzwonila dok mnie siostra. Musze wracac do dokmu, bo przyjechal moj tata - pierwszy maz mamy. Aktualnie mieszkamy z jej drugim mezem. Powiadomilam ok tym Zayna i perrie. Udalam sie do domu. Co tydzien widzialam sie z ojcem, nienawidzilam go od kat zostawil mnie ij mame zaraz po moim porodzie. Ale w ten o to sposob Pezz i zayn zostali sami wiec moze soc z tego wyjdzie ^^

(Oczami Zayna)

Pozegnalismy sie z Jade, po czym zaprosilem pezz na pizze. Zgodzila sie, wiec udalismy sie do najblizszej pizzeri. Oboje lubimy pizze wegetarianska wiec taka zamowilem. Jedlismy i smialismy sie jak bysmy znali sie pare dobrych lat. Gdy juz zdjedlismy zaplacilem za pizzei razem z Pezz postanowilismy pospacerowao Londynie. Tematow nam nie brakowalo.zaproponowalem abysmy udali sie do mnie do domu poogladac horrory. Miszkalem sam poniewaz od roku jestem penoletni. Pezz sie zgodzila. Udalismy sie do mnie po czym dalem Pezz wolna reke. Niech ona wybiera film. Mialem ich pelno. Gdy pezz wybierala film ja zrobilem popcorn i nalalem coli po czym zanioslem wszystko do salony. Pezz nadal sie nie zdecydowal i kazala mi wybrac. Postawilem na paranormal activity 4. Wlaczylem film i udpsadlem obok Pezz na kanpie. W pewnym momencie Perrie wtulia sie we mnie i zaryla twarz. Przytulilem ja. Siedzielismy tak dosyc dlugo. Nie zauwazylem kiedy zasnela. Przenioslem ja do swojego pokoju i okrylem a sam poszedlem spac do salony. Po umyciu sie polozylem sie na kanape i nawet nie zauwazylem gdy zasnalem..
  • awatar Gość: Kurde Nikola szybsza ode mnie jestes kochanie hah xd Ej dziewczyny pamietajcie, dzisiaj u mnie o 20. Imprezka :3 Będą chłopcy :3 A co do rozdziału Zajebisty jest. Czekam na następny :) ;* :]
  • awatar Gość: Ada już przeczytałam :3 Boże kocham kocham kocham to!!! i ciebie jednokierunkowa :D
  • awatar Gość: Pati, Sandra dziękuję za link do tego opowiadania. Jednokierunkowa wysłałam link do wszystkich directionerek jakie znam. Mam nadzieje że się nie gniewasz . A co do rozdziału. Zajebiozaa. Jeszcze tylko Kama, Nika, Ola nie skomentowały hah <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Rozdzial 1
(Oczami Perrie)
Szłam ulicami Londynu, do kawiarni. Umówiłam sie tam z moją najlepszą przyjaciółką Jade. Z tego co zdołałam zrozumieć z jej trajkotania, to chce mnie z kimś poznać. Znowu. Kocham jade, ale wkurza mnie jej zachowanie. To, że jestem sama nie oznacza, że jestem smutna. Mam przyjaciół, rodzinę. Jestem szczęśliwa. Przynajmniej innym tak sie wydaje. Jade mnie przeraża. Czasami wie to co czuje, chodz jej tego nie powiem. Widzi, że brakuje mi osoby, ktora będzie szeptac mi na dzień dobry czule słowka do ucha, dla której bede całym światem. Pragnę tego, ale z drugiej strony się boje. Nie chce, aby ktoś mnie znowu zranił. Zdradził, zostawil, potraktował jak szmatę. Dlatego odtrącam wszystkich chłopaków z jakimi poznaje mnie Jade. Ale ona nie odpuszcza. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Podeszłam do stolika przy którym siedziała Jade. O dziwo sama. Gdy podeszłam do stolika ona wstala i - jak miała to w zwyczaju- mocno mnie przytuliła. Usiadłam obok Jade i spojrzałam się na nią. Z mojego wyrazu twarzy mozna było wyczytać zdziwienie. Jade to zauważyła, wiedziala o co mi chodzi.
- Powinien za chwilkę przyjść - powiedziała swoim melodyjnym głosem- tylko tym razem daj mu szanse.
-Kto to jest?
- Zayn Malik. Zwyczajny chłopak. Lubi śpiewać i grać na instrumentach. Jest staly w uczuciach. Nie jest sławny, jest taki jak my. Zwariowany, leniwy, ale romantyczny. To jak, dasz mu szanse.
-Po twoim opisie wydaje się być fajnym i sympatycznym chłopakiem. Może się z nim zaprzyjaznie, ale Jade nic wiecej.
Po zakonczeniu tej krotkiej rozmowy dok kawiarni wszedł wysoki chłopak. Jego włosy były krucz-czarne i miał tak zawny kontrolowany bałagan z fryzurą. Ubrany był w ciemne jeansy i biała koszulke. Na reku mial zegarek. Gdy podszedł blizej wiedzialam ze to jest ''moj wybranek''. Chlopak ktorego wybrala mi Jade. Gdy stal juz kolo stolika, razem z Jade wstalysmy. Oni przywitali sie przyjacielskim calusem w policzek. Po tymprzywitaniu Jade zajela miejsce przy stoliku. hlopa promiennie sie do mnie usmiechnal:
-Cześć Perrie. Miło mi cie poznac - powedzial po czym szerogo otworzyl ramiona by zrobic tak zwanego misia. Zasmiaam sie i przytulilam z mulatem. Usiedlismy do stolika i zaczelismy rozmawiac. On opowiedzial mi o sobie a ja mu o sobie. Rozmawialo na sie bardo dobrze. Nie brakowalo nam tematow. Niestety nasza rozmowe przerwal wlasciciel kawiarni. Zblizala sie godzina zamkniecia -22 - i musielismy opuscic lokal. Zayn - jak dzentelmen - zaplacil za nas wszystkich. Wyszlismy z lokalu , a ze nikomu nie chcialo sie isc jeszcze do domu postanowilismy pospacerowac po Londynie. Londyn noca jest cudowny.
-Tak dlugo rozmawialismy, a ja nawet nie wiem ile masz lat, wiem, ze kobiety sie o wiek nie pyta ale.. - powiedzial niesmialo Zayn
-Haha mam 17 lat. Dokładnie za miesiac bede miala osiemnastke.
- A zaprosisz mnie?
-Pomysle nad tyym, prosze pana - po tych slowach kazdy wybuch siechem. Jednak nie umiem byc powazna. O godzinie 23 kazdy z nas poszedl w swoja strone. Do domu. Szlam sobie pomalu w strone domu gdy nagle ktos zaslonil mi oczy i zaczal sie smiac. Zayn! - wykrzyknelam. Przestraszyl mnie. Chlopak nie poszedl do domu, poniewaz postanowil ze odprowadzi mnie pod sam dom. Gdy bylismy juz na miejscu pozegnalismy sie przyjacielskim calusem w policzek, po czym weszlam do domu. Oczywiscie nie obylo sie bez awantury z rodzicami. Wszystko co robilam im przeszkadzalo. Wytlumaczylam im ze bylam z Jade po czym udalam sie do swojego pokoju. Zucilam telefon na lozko i poszlam do lazieki wziac prysznic. Po godzinie wyszlam z lazienki odswiezona i polozylam sie do lozka. Sprawdzilam twttera, facebooka, aska i pingera po czym wylaczylam laptopa. Uslyszalam dzwiek nadchodzacej wiadomosci. Chwycilam telefondo reki i przeczytalam:
,,Spedzilem z wami na prawde super dzien. Ciesze sie ze ciebie poznale. Mam nadzieje, ze bedzie powtorka. Dobranoc Perrie ~ Zayn'' - po przeczytaniu tej wiadomosci na moich ustach atomathcznie pojawil sie usmiech. Nacisnelam okej i wystukalam:
,,Ja rowniez mam nadzieje na powtorke i milo bylo mi ciebie poznac. Dobranoc Zayn ~ Perrie''
C.D.N.
 

 
Bo na świecie są osoby dla których zrobisz wszystko. SKoczysz z mostu, ppo prostu zrobisz wszystko, ale one cie nie zauważają. CIerpisz, ale czy warto ? Warto, bo gdy nas zabraknie zrozumieją jaki popełnili błąd

Kasia ;*** <3
Nikola ;*** <3

Kocham was ;**
  • awatar ♥lovka♥: <333333
  • awatar queencassie: <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Szłam tak dzisiaj do sklepu i zobaczyłam na drodze małego, czarnego , kudłaatego psiaka. Zrobiło mi się go strasznie szkoda, był malutki i sam. Moja nauczycielka od przyrody powiedziała, że zwierzęta nie czują! Ja się z tym nie zgodzę. Skoro niby ,,nie czują'' to dlaczego przywiązują się do swojego właściciela? Kochają go i tęsknią. Dowody? Przebywają tysiące kilometrów, czasami nawet do innych krajów, aby znaleźć swoich właścicieli. Zawsze będą na ciebie czekać. Nigdy nie opuszczą bo kochają, jeszcze raz ktoś mi powie że one nie czują...
 

 
Umrzeć.. Niby najlepsze rozwiązanie, ale nie powinno się tego robić z własnej woli.. Trzeba poczekać, aż Bóg zadecyduje na nasz koniec. Ale dlaczego? Powinniśmy żyć. Nie dla siebie, lecz dla innych. Mamy przyjaciół, którzy nas kochają jak rodzinę. Oni nie chcą nas stracić. Są dla nas wszystkim a my dla nich. Więc żyjemy dla nich? Nie , chodź dla nich też. Musimy pokazać życiu i innym że jesteśmy silni chodź by nie wiem co...
 

ja150300
 
wonderwall24
 
Bo czasami są takie chwile, kiedy masz ochotę wziąć żyletke przejehać nią parę razy po nadgarstku i umrzeć, bo nie chcesz czuć już tych wszystkich okrucieństw jakie daje nam życie. Czasami jest to najlepsze rozwiazanie. Ale zanim to zrobisz odpowiedz sobie na pytanie, czy warto...